Introwertyczne klucze do szczęścia

potrzeby

Miałam ostatnio kiepski dzień. Niby nic nadzwyczajnego, każdy czasem miewa. Ale to nie był zwykły dołek, tylko dół wielki jak Rów Mariański, albo jak stąd do południowej części Oceanu Spokojnego (bo podobno gdzieś tam byśmy się dokopali, kopiąc w dół przez jądro ziemi). I co ciekawe, mój nadpobudliwy mózg zamiast pozwolić mi spokojnie się dołować, postanowił się wtedy uaktywnić i rozpocząć analizę. Bo przecież zły humor nie mógł wziąć się z niczego. Skoro tak się czuję, to musi to z czegoś wynikać… A czym jest to ‘coś’? Otóż zwykle w…

Więcej