Introwertyk vs. perfekcjonizm – czyli jak ruszyć z miejsca

introwertyk

Pamiętam że będąc dzieckiem wyobrażałam sobie dorosłość jako bycie człowiekiem idealnym. Postępującym nienagannie, zawsze przygotowanym, nie podejmującym niepotrzebnego ryzyka, wolnym od błędów, racjonalnym, odpowiedzialnym. Ah, jak bardzo ta dziecięca teoria została zweryfikowana przez czas! A właściwie powinnam powiedzieć obalona, powalona na łopatki, zmieszana z błotem a potem jeszcze przydeptana, na wypadek gdyby ktoś chciał kiedyś […]

Więcej

Zobacz także

Inna twarz depresji

depresja

Prawdą jest, że jestem zwolenniczką pozytywnego podejścia do psychologii. Nie oznacza to jednak, że unikam tematów trudnych, takich jak depresja. Wręcz przeciwnie, jest on mi bardzo bliski i postanowiłam uczynić z niego główny temat tego posta. Bo warto o nim mówić, uświadamiać, dodawać otuchy, a przede wszystkim nie udawać, że coś takiego nie istnieje, lub jest tylko wytworem wybujałej czy jeszcze gorzej rozpieszczonej wyobraźni.

Więcej

Zobacz także

Wrażliwość w starciu z rzeczywistością

introwertyk

Przychodzą czasem takie momenty jak dziś, kiedy rozglądając się dookoła, widzę głównie rzeczy, których nie chciałabym widzieć. Im bardziej staram się poukładać swój świat wewnętrzny, tym wyraźniej widzę pewne zjawiska w świecie zewnętrznym, które trudno mi zaakceptować.

Więcej

Zobacz także

Siła tkwi w zaufaniu, czyli oswajamy nieznane

introwertyk

W rozmowie z moimi klientami czy przyjaciółmi zauważam ostatnio pewien powtarzający się element, który tkwi niczym drzazga w umysłach wrażliwych, skłonnych do refleksji osób. I jak to drzazga – niby nic groźnego, a jednak uwiera i sprawia, że nie potrafimy skupić się w pełni na niczym innym. Chodzi o potrzebę kontroli dnia jutrzejszego, przewidywania przyszłości, określenia wyraźnej ścieżki którą będziemy kroczyć.

Więcej

Zobacz także

Jak czuć się dobrze w towarzystwie?

introwertyk

W ostatnim czasie wyjątkowo dużo czasu, zwłaszcza jak na introwertyczkę, zdarza mi się spędzać z ludźmi. Noclegi poza domem, udział w różnego rodzaju wydarzeniach, goście w mieszkaniu – wciąż coś się dzieje, a wszystko to w oprawie dalekiej od introwertycznej ciszy, spokoju, samotni (pozdrawiam Karkonosze). Nie ukrywam, że na początku był to dla mnie pewnego rodzaju koszmar i niejednokrotnie zdarzało mi się rozpłakać jak małemu dziecku, myśląc tylko o tym jak bardzo tęsknię za moją bezpieczną przystanią w której nikt mi nie przeszkadza.

Więcej

Zobacz także