Jak być dobrym dla siebie

wrażliwość

„Życie bez presji otoczenia, przygnębienia i poczucia winy” – tak brzmi podtytuł książki Kristin Neff, która stała się moim niedawnym odkryciem. Trafiłam na nią zupełnie przypadkiem, a wygląda na to, że staje się ona inspiracją do wielu zmian w moim życiu. Dlatego postanowiłam się nią jak najszybciej z Wami podzielić, bo dzieła takie jak te warto promować i wysyłać dalej w świat. Dla naszego wspólnego dobra 🙂

Oryginalny tytuł książki brzmi „Self-Compassion: The Proven Power of Being Kind to Yourself”. Jednak w polskiej wersji zupełnie pominięto słowo współczucie, zastępując je po prostu ‘byciem dobrym’. Dlaczego? Najprawdopodobniej ze względu na negatywne konotacje, jakie możemy wiązać z tym słowem. Współczucie może bowiem sugerować, że patrzymy na kogoś z boku i zwyczajnie jest nam tej osoby żal, bo widzimy, że znajduje się w ciężkiej sytuacji. Tymczasem to, o czym pisze Kristin Neff to raczej współodczuwanie, lub nawet miłość. Jeśli kogoś kochamy, to nie tylko dostrzegamy jego uczucia i emocje, ale również często jednoczymy się z tą osobą i przeżywamy wszystko razem z nią. No dobrze, ale… jak to wygląda w przypadku miłości do samego siebie?

Bycie dobrym dla siebie według autorki książki opiera się na trzech głównych filarach:

– okazywaniu sobie życzliwości
– zrozumieniu, że inni też często czują to samo
– uważności, czyli świadomości istnienia

Oznacza to, że przede wszystkim warto jest nauczyć się dostrzegać trudne momenty, które się nam przytrafiają i nie negować ich istotności. Jeśli zaakceptujemy ten stan i wszystkie emocje oraz uczucia z nim związane, dobrze jest uświadomić sobie, że nie jesteśmy jedynymi ludźmi którzy znaleźli się w takiej sytuacji. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, to co się nam przytrafia jest zupełnie normalne, ludzkie i nie powinniśmy się za to winić. Kolejnym etapem jest poświęcenie sobie chwili uwagi i okazanie sobie miłości, zrozumienia, życzliwości.

No dobrze, ale… jak okazać takie pozytywne uczucia samemu sobie?

W książce znajdziemy na to wiele praktycznych ćwiczeń z dokładną instrukcją ich wykonania. Podsumowując je krótko, wbrew pozorom jest to bardzo proste – wystarczy zwracać się do siebie tak, jak zwracałoby się do swojego przyjaciela gdyby znalazł się w podobnej sytuacji. Okazuje się bowiem, że większość z nas odnosi się do swojej osoby dużo krytyczniej niż do innych ludzi, a serdeczność skierowaną do własnego wnętrza uważamy wręcz za nadmierną pobłażliwość i rozczulanie się nad sobą. Tymczasem powinno być dokładnie odwrotnie!

Jesteśmy najważniejszymi osobami w naszym życiu i to przede wszystkim od samych siebie chcielibyśmy oczekiwać miłości, wyrozumiałości i ciepła. Dobrze jest od czasu do czasu powiedzieć sobie „Wiem że jest ci ciężko, ta sytuacja jest dla ciebie bardzo trudna. Masz prawo czuć się źle, ale pamiętaj że zawsze cię wspieram bez względu na wszystko”. Co więcej, możemy także wyrobić sobie nawyk regularnego przytulania samych siebie – wbrew pozorom to naprawdę działa, niemal tak dobrze, jak gdyby przytulał nas najlepszy przyjaciel!

Efekty widać od razu

Dzięki książce „Jak być dobrym dla siebie” uświadomiłam sobie, jak mało pozytywnych uczuć okazuję sobie samej na co dzień, jak blisko mi jest do perfekcjonizmu i jak bardzo przekłada się to na moje codzienne życie. I co więcej, wiem już co mogę z tym zrobić! Podpowiem tylko, że wysoki poziom samokrytyki nie sprzyja budowaniu zdrowego poczucia własnej wartości, który jak pewnie wiecie przekłada się na wszystkie inne sfery naszego życia. Jeśli ten temat jest również bliski Wam, koniecznie sięgnijcie po książkę Kristin Neff. A wszystkim którzy czują się swobodnie z językiem angielskim polecam też wykład autorki, który można obejrzeć tutaj: <klik> .

Zobacz także

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *