introwertyk
PSYCHOLOGIA, ROZWÓJ

Siła tkwi w zaufaniu, czyli oswajamy nieznane

W rozmowie z moimi klientami czy przyjaciółmi zauważam ostatnio pewien powtarzający się element, który tkwi niczym drzazga w umysłach wrażliwych, skłonnych do refleksji osób. I jak to drzazga – niby nic groźnego, a jednak uwiera i sprawia, że nie potrafimy skupić się w pełni na niczym innym. Chodzi o potrzebę kontroli dnia jutrzejszego, przewidywania przyszłości, określenia wyraźnej ścieżki którą będziemy kroczyć. Bez tego czujemy się zagubieni, niepewni i niekompletni, jakby czegoś nam brakowało. Tymczasem ścieżki bywają kręte, a cele lubią się zmieniać wraz z nami, co wywołuje frustrację. Ale po kolei…

Czy czujesz się czasem tak, jakby cały świat dookoła zmierzał do jasno określonego punktu, każdy miał sprecyzowane plany, wiedział na czym stoi i czego chce… A Ty jakoś tak nie do końca wpisujesz się w ten schemat, błądząc po omacku, żyjąc z dnia na dzień, nie wiedząc co będzie jutro? Albo nawet wiesz czego chcesz, ale doświadczenia sprawiają, że przestajesz już wierzyć że jest to możliwe? Więc w desperacji próbujesz stworzyć plan awaryjny, przedefiniować swoje jutro, byle tylko mieć coś, czego będzie można się chwycić i przedstawić jako biznesplan na własne życie.

Muszę wiedzieć czego chcę

Działając w ten sposób, mimo dobrych intencji otrzymujesz rezultaty dość dalekie od pozytywnych. Po pierwsze, nakładasz na siebie presję związaną z tym że 'przecież muszę wiedzieć czego chcę’. A tworząc coś na siłę, bardzo łatwo jest rozminąć się z prawdą. Zamiast podejmować próby deklaracji swoich schludnych planów na kolejne miesiące, spróbuj więc przeprowadzić ze sobą szczerą rozmowę. Bez oczekiwań i nastawienia na rezultaty, zapytaj siebie, o czym tak naprawdę marzysz. Gdyby świat był wolny od ograniczeń, zasad, wpływu innych ludzi, w jaki sposób chciałbyś żyć, co chciałbyś robić, z kim chciałbyś spędzać czas? A może są w Tobie wciąż dziecięce marzenia, które wciąż chciałbyś przełożyć na działanie w dorosłym życiu? Bardzo często okazuje się wtedy, że w głębi serca czujemy, co jest naszym przeznaczeniem. Że gdzieś tam ponad całą stertą tego, co powkładano nam do głowy (A bo tego nie wolno, a tamto się powinno… A jeszcze coś innego to przecież nie jest dla Ciebie…) wiemy co jest w nas wyjątkowego i w jaki sposób chcielibyśmy poukładać własne życie. Wyzwaniem nie jest więc to że nie wiemy, a to, że boimy się przyznać do własnych marzeń. A jeszcze trudniej jest nam zacząć je realizować.

Wszystko ma swoje miejsce i czas

Daj sobie czas, bo wszystko w życiu ma swój moment. W żadnym wypadku nie daj się złapać w pułapkę porównywania się z innymi ludźmi. To, że ktoś w wieku 20 lat ma zdefiniowane i poukładane życie, udany związek i sukcesy zawodowe, to nie znaczy, że Ty też tak musisz. A to wszystko, co „powinno się” zrobić przed 30 czy przed 40 włóż między bajki, a najlepiej spal, żeby przypadkiem nie dobrały się do tego kolejne pokolenia. Życie to nie wyścig, każdy z nas kroczy inną drogą. Więc zanim zaczniesz podążać ścieżką innej osoby zastanów się, czy nie wolałbyś jednak żyć swoim życiem, zamiast być kolejnym klonem kogoś, kto wydaje się być fajny i szczęśliwy.

Niewiedza jest ok

Wielu z nas czuje się źle odpowiadając na jakieś pytanie 'nie wiem’. Jak wtedy, kiedy w czasach szkolnych byliśmy wywołani do odpowiedzi i było nam wstyd, że nie potrafiliśmy udzielić poprawnej odpowiedzi. A kiedy zadane pytanie dotyczy naszego własnego życia, to jest to jeszcze trudniejsze. Z jakichś brak sztywnych planów na życie kojarzy nam się z przesadną beztroską, brakiem odpowiedzialności, biernością, skazaniem na porażkę. Tymczasem w moich oczach jest dokładnie odwrotnie. Czy ktoś kto uważa, że wie jak będzie wyglądało jego życie, jest tak naprawdę w stanie przewidzieć przyszłość? Oczywiście że nie, a taka wszechwiedząca postawa kojarzyć się może raczej z arogancją. I kiedy tylko cokolwiek zacznie iść niezgodnie z planem, taka osoba jest bardzo podatna na załamanie, bo traktuje każdą zmianę jako osobistą porażkę. Co więcej, trzymając się jednego, ustalonego kiedyś planu, daje sobie niewielkie pole na własny rozwój.

Natomiast niewiedza jest ciekawa, ekscytująca, jest sexy! Jeśli akceptujemy fakt, że nigdy do końca nie wiemy co przyniesie jutro, pozostajemy otwarci na wszelkie koleje losu. Zamiast traktować nowe okoliczności jak przeszkody, uczymy się z nich korzystać, wyciągać wnioski i na ich podstawie podejmujemy kolejne decyzje. Lepiej też zauważamy i odczytujemy sygnały jakie dostajemy od życia, które jeśli tylko zostają wysłuchane, prowadzą nas przez piękne zakamarki, o których nie mieliśmy nawet pojęcia. Pozbywamy się oczekiwań i przywiązania do własnej wizji przyszłości. Zamiast bazować na ideałach, bazujemy na rzeczywistości, dzięki czemu eliminujemy ryzyko rozczarowań.

Krok po kroku

Bardzo ważne jest, żeby pamiętać że postawa akceptująca niewiedzę nie ma nic wspólnego z biernością. Wciąż działamy, próbujemy, podejmujemy wyzwania. Ale jeśli nie jesteśmy w stanie powiedzieć w czym widzimy siebie za kilka lat, to nie wymuszamy na sobie długoterminowych decyzji. Jeśli nie jesteśmy pewni, czy czujemy się dobrze w związku z drugą osobą, to nie planujemy małżeństwa bo trzydziestka na karku. Stawiamy małe kroki i po każdym z nich rozglądamy się badając, gdzie teraz jesteśmy. Może zmieniło się otoczenie, a może zmieniliśmy się my? Czy dalej chcemy stawiać kolejny krok a tym samym kierunku, a może jednak zmieniamy kurs?

Zaufanie

I ufamy. Ufamy że wszystko przyjdzie w swoim czasie. Zaufanie jest tu słowem klucz, bo bez niego zawsze będziemy żyć w napięciu. W ciągłym strachu, że jeśli odpuścimy kontrolę choć w najmniejszym stopniu, to niebo zawali nam się na głowę. Tymczasem jedynym sposobem na przekonanie się że tak się nie stanie jest… zaryzykować i wypróbować na własnej skórze. Musimy przy tym zaufać zarówno życiu (lub losowi, Bogu, przeznaczeniu, wstaw to co uważasz za słuszne), że jest po naszej stronie i poprowadzi nas we właściwym kierunku, jak i sobie, że mamy w sobie wszystko czego tylko potrzebujemy.

A potem… no cóż, co dzieje się potem musisz już odkryć samodzielnie. Ale coś mi mówi że nie będziesz żałować.

P.S Jeśli potrzebujesz mojego wsparcia w oswajaniu tego lub innego tematu, zapraszam tutaj <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *