Święta… nie takie straszne!

święta

Wielkimi krokami zbliża się do nas Boże Narodzenie, a zaraz po nim Sylwester i Nowy Rok. Dla wielu osób jest to przyjemny i długo wyczekiwany czas relaksu spędzony z bliskimi w świątecznej atmosferze. Inni natomiast dostają dreszczy na samą myśl o wigilijnych spotkaniach, sprzątaniu, gotowaniu, gorączce zakupów… Tak się niestety składa, że introwertycy z reguły nie należą do fanów tego grudniowego okresu i zamiast w nim uczestniczyć, woleliby raczej zapaść w zimowy sen. Czy tak musi być, czy niektórym z nas święta z założenia nie dadzą się lubić? Niekoniecznie.

Jest takie mądre powiedzenie, że świat nie jest taki, jakim jest, ale taki jakim go widzimy. Tak naprawdę od naszego podejścia zależy, w jaki sposób będziemy postrzegać pewne rzeczy – pozytywnie, neutralnie czy negatywnie. Ta żelazna reguła odnosi się również do świąt. W końcu to my sami odpowiadamy za to co robimy oraz za wszelkie tego konsekwencje. Nie podoba Ci się jak spędzasz Boże Narodzenie? A co zrobiłeś, żeby spędzić je inaczej?

Presja otoczenia

Dla nas introwertyków bardzo ważne jest, byśmy nie ulegali presji otoczenia i nie próbowali się do niego na siłę dostosowywać. Jak się głębiej zastanowimy, to dochodzimy do wniosku że tak naprawdę niczego w życiu nie musimy. A jeśli robimy coś, na co nie mamy ochoty, to są dwie opcje. Pierwsza to taka, że chcemy się poświęcić dla kogoś, czyje potrzeby stawiamy w danym momencie wyżej niż własne. I to jest całkiem ok, o ile jest to nasz świadomy wybór i o ile rzeczywiście jest to osoba o którą chcemy zadbać.

Druga to taka, że boimy się negatywnej oceny otoczenia i nie chcemy zrobić czegoś, co mogłoby nie spodobać się innym – rodzinie, znajomym, a nawet obcym ludziom. Sęk jednak w tym, że takie jest życie – często robimy rzeczy które są innym nie na rękę, a mimo to ci ‘inni’ jakoś sobie z tym radzą, żyją dalej i, co zaskakujące, nawet nie mają do nas większych pretensji. W końcu sami też są ludźmi. Spytasz ‘a co, jeśli jednak mają pretensję?’. No cóż, najlepsze w tym wszystkim jest to… że to głównie ich problem 😉

Znajdź pozytywy

Fajną umiejętnością w kontekście tematu świąt jest dostrzeganie drobnych pozytywów w rzeczach, które globalnie nam nie odpowiadają – zwłaszcza jeśli nie mamy wpływu na to, czy się dzieją czy nie. Święta są i będą, niezależnie od tego czy je obchodzimy, czy raczej sabotujemy. Można nie lubić zakupowego szaleństwa, niekończących się spotkań przy stole, czy tradycji wigilijnego karpia… ale może za to lubisz przystrojone na święta domy i światełka migoczące wśród płatków śniegu? Albo ciszę i spokój panujące w mieście, kiedy wszyscy rozjechali się do swoich rodzinnych domów? Skup się na tych pozytywnych stronach, a sam zobaczysz, że może te święta nie są jednak aż takie złe 🙂

Czas odpoczynku

To co zwykle wszystkim podoba się w świętach to fakt, że jest to czas wolny od pracy, szkoły i innych obowiązków. Można zwolnić, spojrzeć na świat trochę inaczej, z bardziej ‘leniwej’ perspektywy. Pamiętajmy więc, że to jest czas nie tylko dla bliskich, ale też dla nas samych. Mamy prawo odpocząć, zrelaksować się i to w taki sposób, jaki najbardziej nam odpowiada. Mówmy otwarcie o swoich potrzebach, a jeśli kłócą się one z potrzebami osób na których nam zależy – szukajmy kompromisu i unikajmy przestymulowania. Może na przykład jeden ze świątecznych dni poświęcisz swojej rodzinie, która nie może się już doczekać by spędzić z Tobą trochę czasu. Ale za to drugi dzień zarezerwujesz w całości dla siebie, na robienie rzeczy które lubisz najbardziej – spacery, czytanie książek czy oglądanie ulubionych seriali. I wilk syty, i owca cała.

A co z przedświąteczną krzątaniną?

Podobnie, jeśli już szykujemy tradycyjne święta, możemy tak pokierować przygotowaniami, by zminimalizować związane z nimi nerwy i zamieszanie. Pomyśl o tym, co najbardziej Cię stresuje – może kupowanie prezentów, albo gotowanie 12 potraw? W takim razie zamów prezenty przez Internet, by uniknąć odwiedzania zatłoczonych galerii handlowych. A w gotowanie spróbuj zaangażować też pozostałych gości wigilijnych, lub po prostu kup część rzeczy. W końcu w czasie świąt najważniejsi powinni być ludzie, a nie posprzątane mieszkanie i przyszykowany stół, prawda?

Idź na całość!

Jeśli należysz do szczęśliwców, którzy mogą pozwolić sobie na spędzenie świąt w dowolny sposób, spróbuj nieco mniej tradycyjnych rozwiązań. Może zabierzesz swoją rodzinę w góry, gdzie o całą oprawę świąteczną zatroszczy się ktoś inny, a Wy będziecie rozkoszować się relaksem i pięknymi widokami? Lub wybierzesz się samotnie w ciepłe kraje i spędzisz Boże Narodzenie pod palmami, surfując po oceanie? Eksperymentuj, szukaj własnych rozwiązań i nie bój się wychodzić poza utarte schematy. Święta dla każdego mogą oznaczać co innego!

Osobiście mocno wierzę w to, że święta nie muszą być wcale straszne, jeśli podczas nich nie zatracimy samych siebie. Zwłaszcza my, introwertycy, dbajmy o własne potrzeby i również w grudniu doprawiajmy wszystko szczyptą zdrowego egoizmu. Pod choinkę życzę więc wszystkim przede wszystkim szacunku i miłości do siebie, a w drugiej kolejności umiejętności dzielenia się tą wewnętrzną miłością także z innymi. Wesołych Świąt!

P.S Jeśli jeszcze nie polubiliście Introwertycznie na Facebooku, zachęcam: klik 🙂